CENTRUM FOTOGRAFII – TUCHÓW, UL. KOŚCIUSZKI 1 TEL. 790-46-46-10
E-MAIL: GKUBIT@o2.PL NIP: 993-028-94-42 REGON 121335190
kubit.iportfolio.pl

środa, 4 marca 2015

KOSMICZNE SELFIE SPRZEDANE ZA 9,200 DOLARÓW

W zeszłym roku astronauta Buzz Aldrin chwalił się na Twitterze zdjęciem selfie z 1966 roku, które zrobił w otwartej przestrzeni kosmicznej podczas misji Gemini 12. Zdjęcie ochrzczone mianem najlepszego selfie w historii zostało sprzedane na aukcji za niebotyczną kwotę 9,200 dolarów.

O fenomenie selfie można by pewnie napisać doktorat z socjologii. Z jednej strony wszyscy się z tego śmieją, z drugiej codziennie na portalach społecznościowych pojawiają się setki tysięcy nowych “autoportretów”. Jednak niezależnie od naszego zdania na ten temat musimy przyzwyczaić się do faktu, że selfie na dobre zagościło w naszym świecie i stało się elementem popkultury XXI wieku. Dobry tego przykładem jest zdjęcie zrobione w 1966 roku przez astronautę Buzza Aldrina, które właśnie zostało sprzedane za 9,200 dolarów.

Zdjęcie sprzedane za pośrednictwem londyńskiego domu aukcyjnego Dreweatts & Bloomsbury było jednym z 700 obrazów wystawionych na aukcję przez NASA, jednak tylko ono wzbudziło wokół siebie tak dużo szumu. Końcowa kwota dziesięciokrotnie przebiła oczekiwania wystawcy, który szacował, że oferty kupna będą oscylowały na poziomie 1000 dolarów.


Jeśli czytając tego posta zastanawiacie się w jakim kierunku zmierza ludzkość, to na dobitkę dodamy, że na tej samej aukcji zdjęcie z 1946 roku będące pierwszym zdjęciem wykonanym w przestrzeni kosmicznej, zostało sprzedane za bagatela 2,150 dolarów. Na pocieszenie dodamy jednak, że kilku zdjęciom udało się przebić wynik finansowy selfie Buzza Ladrina.

Źródło: fotopolis.pl 

wtorek, 24 lutego 2015

CZY ZA 100 LAT BĘDZIEMY W STANIE ODCZYTAĆ DZISIEJSZE PLIKI ZE ZDJĘCIAMI?

Digitalizacja zdjęć i dokumentów miała być sposobem na zabezpieczenie materiałów przed czynnikami zewnętrznymi i właściwie nieograniczone przedłużenie ich żywotności. Jak jednak ostrzega wiceprezes Google, Vint Cerf, już w niedalekiej przyszłości odczytanie niektórych plików może stanowić nie lada problem.

Podczas corocznej konferencji Amerykańskiego Towarzystwa Na Rzecz Rozwoju Nauki, która odbyła się w San Jose, w Californi, Vincent Cerf ostrzegł, że bez podjęcia stosownych kroków XXI wiek może dla przyszłych historyków stać się informacyjną czarną dziurą. Paradoksalnie, ryzyko, że obecne czasy staną się nowymi “Ciemnymi wiekami” wzrasta wraz z coraz szybszym rozwojem technologii. Przyczyną tego stanu rzeczy jest starzenie się technologii potrzebnej do odczytania informacji zapisanej na niektórych nośnikach, czego doskonałym przykładem są w zasadzie jeszcze niedawno używane dyskietki floppy. Powoli do lamusa odchodzą już też płyty CD/DVD.

Ten sam problem dotyczy formatów, w których zapisane są pliki. Uniwersalne sposoby zapisu zdjęć typu JPEG czy GIF prawdopodobnie nas przeżyją, jednak czy w przypadku plików RAW też możemy mieć taką pewność? Zresztą obecna prędkość rozwoju technologii cyfrowej sprawia, że niczego nie możemy być do końca pewni. Jak więc w takim wypadku najlepiej zabezpieczyć nasze materiały?

Vint Cert postuluje stworzenie platformy, która pozwoliłaby na bezpieczne składowanie materiałów i emulację technologii potrzebnych do ich późniejszego odczytania, jednak tego typu postulaty wypowiadane przez wiceprezesa jednej z największych korporacji na świecie rodzą pytania odnośnie motywów stojących za całym przedsięwzięciem. Nie zapominajmy, że w obecnych czasach informacja i jej kontrola stały się potężną bronią.

Dodatkowo dochodzi kwestia awaryjności i delikatności sprzętu elektronicznego. Wielu z nas ma za sobą chociaż jedną awarię dysku twardego, a warto nadmienić, że jedna solidna burza słoneczna może sprawić, że większość elektroniki, którą posiadamy będzie nadawała się na złom. Ryzyko to można zminimalizować składując materiały na serwerach w chmurze, u kilku firm jednocześnie. Jednak i w tym wypadku nie mamy pewności czy firmy oferujące te usługi nadal będą istniały za kilkadziesiąt lat.


Najwyraźniej na razie nie ma dobrego rozwiązania tego problemu, a sam Vint Cerf przekonuje, że jedyną pewną formą przechowywania zdjęć, jest ich wydrukowanie i zamknięcie w bezpiecznym miejscu. Póki co, wracamy więc do punktu wyjścia.

Źródło: fotopolis.pl 

piątek, 13 lutego 2015

WORLD PRESS PHOTO 2015 - WYNIKI

Zdobywcą tytułu World Press Photo of the Year 2014 został Duńczyk Mads Nissen. 
Nagrodzona fotografia przedstawia gejowska parę - 21-letniego Jona i 25-letniego Alexa w intymnym momencie. Zdjęcie zostało zrobione 18 maja 2014 roku w St. Petersburgu w Rosji.
W tym roku jury prestiżowego konkursu wybrało pracę, która nie dokumentuje żadnego ważnego wydarzenia z zeszłego roku. 
Wyłoniona z kategorii dotyczącej problemów współczesności fotografia Duńczyka porusza wątek społeczny.
Wśród nagrodzonych znalazł się jeden Polak. Kacper Kowalski dostał drugą nagrodę w nowej kategorii “Long-term Projects” za swój cykl “Side Effects”. Gratulujemy!

Na konkurs nadesłano 97912 zdjęć, które zostały zgłoszone przez 5692 fotografów ze 131 krajów. W tym roku przewodniczącym jury był Michele McNally z The New York Times.

Źródło: fotopolis.pl

Mój komentarz do tego jest taki: przyglądam się zdjęciom z WPP od kilku dobrych lat. Poziom nagradzanych prac jest różnisty. Prace ocierające się o genialność przeplatają się z kompletnymi gniotami. Tak jest co roku. Poziom tegorocznych zdjęć, wydaje się podobny do lat ubiegłych. Na WPP nie może zabraknąć tzw, "mięsa" czyli fotografii z miejsc gdzie toczone były walki, zamachy itp itd Takie zdjęcia czasem zupełnie dominowały konkurs. Martwić może postępująca - "poprawność polityczna". Zdjęcie roku jest tego  świetnym przykładem. Co by nie mówić o Putinie, za twardą politykę w stosunku do środowisk LGBT należy go pochwalić. Fotografia, która zdobyła najwyższe uznanie jury, jest obrzydliwą promocją zboczonych zachowań seksualnych. Nic nie mam do homoseksualistów do momentu w którym nie zaczynają się afiszować ze swoimi preferencjami. W sytuacji, gdy zaczyna się obnoszenie i afiszowanie to już nie są homoseksualiści ale cwaniacy dążący do rozbicia i ośmieszenia normalnych zachowań i wartości. 

środa, 19 listopada 2014

KALENDARZ PIRELLI 2015

Znamy już zdjęcia z przyszłorocznego kalendarza Pirelli. Autorem zdjęć jest Steven Meisel.


Wśród dwunastu modelek pozujących fotografowi znalazły się takie gwiazdy jak Adriana Lima, Natalie Vodianova, Isabeli Fontana, Gigi Hadid czy Joan Smalls. Modelki zostały ubrane w lateksowe kreacje, aby ponownie przewartościować pojęcie kobiecego piękna. 42. edycja kalendarza została zaprezentowana w Mediolanie. Fotografie do prestiżowego wydawnictwa włoskiej firmy oponiarskiej powstawały w Nowym Jorku w maju 2014 roku. Autorką stylizacji była Carine Roitfeld.

Źródło: fotopolis.pl

czwartek, 16 października 2014

Czy wiesz co jest nad Pocztą?

Otwarcie nowych sal szkoły muzycznej czyli jak można stworzyć kilkanaście nowych etatów dla swoich przydupasów.


Nad pocztą, od wielu lat wynajmowały lokale tuchowskie firmy. Nikt z gminy nie miał na tyle klasy, żeby z nami porozmawiać, o planach na szkołę. Wszyscy dostali wypowiedzenia w ostatniej chwili. Dla dwóch firm, Zbymar oraz Art Decor skończyło się to zakończeniem działalności w Tuchowie. Pozostałe firmy musiały szukać nowego lokum. Można by rzecz, że nasz burmistrz to spec od wykańczania przedsiębiorców. Brawo. Chociaż z drugiej strony, czemu się dziwić, przecież taka szkoła to świetna forma usadowienia na wygodnych etatach swoich ludzi. W szkole, potrzeba dyrektora, osób do pracy w sekretariacie, nauczycieli itd. Oczywiście nie mogło, zabraknąć praktyk nazywanych nepotyzmem - rodzina obsadza rodzinę. Co dziwne w całej sprawie, gmina przeznaczyła już nasze - mieszkańców pieniądze na remont sal w domu kultury, wygłuszenie itd. Ale okazuje się jak twierdzi dyrektor szkoły, że myślą perspektywicznie, chcą więcej sal dla nowych pokoleń. No tak, przecież dyrektor nie musi wiedzieć, że mamy niż demograficzny oraz że rodacy jakoś nie specjalnie chcą wracać do kraju, a wręcz przeciwnie. Wszyscy stąd uciekają. Wreszcie na koniec. Jak się robi taką inwestycję, warto też pamiętać o dziurawym jak ser szwajcarski dachu. Wiem, co mówię, bo spędziłem prawie 4 lata w tym budynku i byłem zalewany kilkukrotnie. Wnętrza odpicowane, dach nie ruszony. Hymnem szkoły, może zostać deszczowa piosenka.

Fot. Wiktor Chrzanowski

wtorek, 15 lipca 2014

ANALIZA ZDJĘĆ RODZINNYCH MOŻE RATOWAĆ DZIECIOM ŻYCIE I ZDROWIE

Doświadczony entuzjasta fotografii zazwyczaj unika zdjęć z lampą błyskową, a czerwone oczy na zdjęciu dziecka traktowane są jak amatorski błąd. Jednak po przeczytaniu tego artykułu już nigdy nie spojrzycie tak samo na efekt "czerwonych oczu" na zdjęciach dzieci.

Właściwie od początku historii fotografii kolorowej walczymy na zdjęciach z lampą błyskową z efektem czerwonych oczu. Czerwone odbicie ze źrenic zepsuło niezliczoną liczbę zdjęć rodzinnych. Teraz okazuje się, że takie zdjęcia mogą pomóc diagnozować nowotwory i inne groźne schorzenia siatkówki.

Na trop tego odkrycia wpadł profesor chemii Bryan Shaw, po tym gdy jego czteromiesięczny syn zapadł na rzadką odmianę raka siatkówczaka (retinoblastoma), w skutek czego stracił jedno oko. Drugie co prawda udało się uratować, ale musiał przejść intensywną kurację przeciwnowotworową. Siatkówczak jest wyjątkowo złośliwą odmianą raka, gdyż nie wykryta odpowiednio wcześnie daje przerzuty przez nerw wzrokowy do mózgu i powoduje szybką śmierć. Siatkówczak atakuje niemowlęta i na swiecie jest powodem śmierci około 8000 dzieci przed piątym rokiem życia rocznie.

Profesor Shaw przeglądając zdjęcia syna zauważył, że na zdjęciach wykonanych z fleszem jedno oko - to zaatakowane przez nowotwór - daje biały odblask zamiast czerwonego. Ten efekt był widoczny już od 12 dnia życia dziecka.


Sam efekt zwany fachowo leukokorią jest znany lekarzom jako objaw wielu chorób siatkówki i był badany za pomocą retinoskopu. Oprócz wspomnianego już siatkówczaka białe odbicie siatkówki może także świadczyć o zaćmie wrodzonej, odwarstwieniu siatkówki i innych rzadszych chorobach. Oczywistym wnioskiem było, że gdyby Shaw uważniej przyglądał się zdjęciom syna, to kurację można by było rozpocząć już w czwartym tygodniu, a nie miesiącu życia prawdopodobnie ratując oko.

Rodzice zazwyczaj wykonują noworodkom mnóstwo zdjęć, więc prawdopodobieństwo wczesnego zauważenia leukokorii jest o wiele większe niż przy okazji sporadycznych wizyt u lekarza okulisty. Dlatego też, profesor Shaw postanowił pomóc rodzicom i stworzyć aplikację na iPada i iPhone'a, która będzie automatycznie analizowały zdjęcia dzieci. Dodatkowo wspólnie z uczelnią medyczną opracowano na potrzeby tego oprogramowania algorytm mierzący poziom "białości" źrenicy pomagający określić prawdopodobieństwo występowania leukokorii, gdyż efekt nie zawsze jest odpowiednio wyraźny. Aplikacja ma być dostępna za darmo pod koniec lata tego roku.

Tymczasem radzimy świeżo upieczonym rodzicom dokładnie przyjrzeć się zdjęciom noworodków, a może nawet profilaktycznie wykonywać regularnie kilka zdjęć z fleszem w celach diagnostycznych.

Jak widać fotografia prosta fotografia rodzinna może uratować życie i już nigdy nie spojrzycie tak samo na czerwone oczy na zdjęciu dziecka.

źródło: fastcompany.com, Wikipedia

wtorek, 10 czerwca 2014

piątek, 21 lutego 2014

Nikon wyprodukował 85 milionów obiektywów Nikkor

Japoński koncern Nikon poinformował o wyprodukowaniu 85 milionów obiektywów Nikkor. O poprzedniej granicy - 80 milionów - firma informowała w czerwcu ubiegłego roku.

Koncern Nikon poinformował o kolejnym jubileuszu związanym z produkcją obiektywów Nikkor. Powstało już 85 milionów sztuk, a od poprzedniego jubileuszu (80 milionów) minęło osiem miesięcy. W ostatnich miesiącach oferta optyki Nikona powiększyła się o takie konstrukcje jak Nikon AF-S Nikkor 35 mm f/1,8G czy Nikon AF-S Nikkor 58mm f/1,4G.

Źródło: fotopolis.pl